Łabędź na śniadanie.

To co nas dziś obudziło to nie był śpiew ptaków. Nie był to śpiew w ogóle, raczej rozpaczliwe łkanie przy oknie, błagające, by wypuścić je na zewnątrz. Trudno się dziwić, skoro kot Stanislav jeszcze nigdy w swoim życiu nie widział.. łabędzia.
My za to po raz pierwszy mieliśmy przyjemność z tymi pięknymi stworzeniami zjeść sobotnie śniadanie. 🦢

Mały obserwator odwraca uwagę pod pokiereszowanej szyby która czeka by ją wymienić.
Kocia ekipa na ganku.
Tu dziś mieszkamy.
Nasz poranny gość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s