Historia pewnego busa.

Vanlife. Coraz bardziej popularna w ostatnich latach idea życia w podróży. W kamperze lub vanie na niego przerobionym. Ze zwierzętami, z dziećmi, z pracą zdalną albo z oszczędności. Z planem na rok, na kilka lat, na całe życie albo bez planu. Przepisów na vanlife jest całe mnóstwo i bywają przeróżne. Tak samo jak ludzie, ich historie i powody, dla których zdecydowali się na tę, a nie inną formę życia.

Jak było z nami?

Jest 31 maja 2018 roku. Pierwszy dzień upalnego długiego weekendu. W kościele katolickim obchodzone jest Boże Ciało. My, chcąc wzmocnić nieco nasze własne ciała wybieramy się na wycieczkę rowerową na Kaszuby. Za metę obieramy Swornegacie, gdzie wieczorem odbywa się Festiwal muzyczny Ostoya. Do pokonania mamy ponad 100 kilometrów – cały dzień pedałowania. Nie spieszymy się, jedziemy leśnymi drogami, obok siebie, koło w koło. Jak zwykle dużo przy tym rozmawiamy. O planach, o życiu, o marzeniach. Tak naprawdę tego dnia znamy się dopiero pół roku i wciąż wielu rzeczy o sobie nie wiemy. Stopniowo odkrywamy karty. W pewnym momencie, niby mimochodem Miłosz wspomina, że zawsze marzyło mu się zamieszkać w samochodzie. Wyruszyć w podróż. Oderwać się od stałego adresu, dziennej rutyny. Zapomnieć o przewidywalności kolejnych dni.

O mało nie spadam z roweru. W tamtej chwili czuję, że ktoś czyta mi moje myśli na głos. Wyciąga z dawno zatrzaśniętej szuflady pragnienia, którym kazano o sobie zapomnieć. Bo przecież dokładnie o tym marzyłam kilka lat temu. Pamiętam, jak mieszkając jeszcze w moim rodzinnym mieście, przez parę tygodni zawzięcie oglądałam na allegro stare kampery i desperacko szukałam nadziei, że ten sen może się kiedyś ziścić. Wreszcie przytłoczona ich brakiem, dałam sobie spokój. Bo praca, bo pieniądze, bo przecież sama nie dam z tym wszystkim rady..

O niczym innym już tego dnia nie mówiliśmy.

Rozmarzone jezioro Swornegacie idealnie wpisywało się w nasze humory.

Minęło dokładnie 17 dni. Siedzę w pociągu relacji Poznań-Warszawa. Czytam książkę „Mniej” Marty Sapały, chcąc jak najwięcej nauczyć się o idei minimalizmu. Na 8m2 kampera nie zmieści się przecież wiele rzeczy. Jest niedziela. W ciągu minionego tygodnia zdążyłam już ofotografować i wystawić na lokalnych grupach wymiany sąsiedzkiej wszystko, co jak sądzę, już mi się nie przyda. Suszarkę do włosów, prostownicę, kilkanaście kilo ubrań, kilka par butów, rzadko używane sprzęty kuchenne, jakieś domowe bibeloty, nawet nadmiar kolorowych psich obróżek Dudu znalazł miejsce w fundacji na rzecz schroniskowych zwierząt. Czas wielkich reform w naszym sposobie myślenia zaczął się wielką czystką w stanie posiadania. Ten zaś, miał się za chwilę powiększyć o jeden, zasadniczy element.

Znalazłam go 3 dni wcześniej na otomoto. Pośród wszystkich niemrawych ogłoszeń komisów i zawodowych handlarzy jego opis był istną perełką. Auto z duszą. Poprzedni właściciel nazwał go Królikiem Madagaskaru, uznając że na „króla” jest trochę za malutki. O tym, skąd w ogóle wziął się ten Madagaskar, będziemy jeszcze opowiadać, bo to nieco dłuższa, a przy tym prawdziwie magiczna historia. Stał pod samym pałacem kultury i czekał na nowe życie. Pospiesznie wysłałam link Miłoszowi. Zakochał się równie prędko jak ja. Zadzwonił, umówił się, pojechał. Tym niedzielnym pociągiem miałam do niego dołączyć, byśmy wspólnie mogli obejrzeć auto i podjąć ostateczną decyzję. Bus tym razem czekał na nas pod smutnym PRL-owskim blokiem, na warszawskiej Pradze. Nie był idealny. W tej scenerii nie wyglądał ani trochę spektakularnie. Czuliśmy, że będzie od nas wymagał dużo pracy i cierpliwości. Prawda jest jednak taka, że nie przyjechaliśmy tam po ideał, ani nawet po żadne niepodjęte jeszcze decyzje. Przyjechaliśmy, by zabrać do domu… nasz nowy dom.

Pierwsze spojrzenie..
…miłość…
…i ruszyliśmy.

2 uwagi do wpisu “Historia pewnego busa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s