Łabędź na śniadanie.

To co nas dziś obudziło to nie był śpiew ptaków. Nie był to śpiew w ogóle, raczej rozpaczliwe łkanie przy oknie, błagające, by wypuścić je na zewnątrz. Trudno się dziwić, skoro kot Stanislav jeszcze nigdy w swoim życiu nie widział.. łabędzia.
My za to po raz pierwszy mieliśmy przyjemność z tymi pięknymi stworzeniami zjeść sobotnie śniadanie. 🦢

Mały obserwator odwraca uwagę pod pokiereszowanej szyby która czeka by ją wymienić.
Kocia ekipa na ganku.
Tu dziś mieszkamy.
Nasz poranny gość.

Pierwsza noc. Nad Odrą.

Dom nad rzeką.

Podczas naszych podróży raz jedyny zdarzyło nam się spać na campingu. Kochamy miejscówki na łonie natury i choć nie zawsze udaje się taką znaleźć, ta jedna na kilkanaście potrafi wynagrodzić bardzo wiele. Człowiek budzi się nad ranem do śpiewu ptaków albo kumkania żab i zapomina, że jeszcze wczoraj spał na parkingu dla tirów albo gdzieś przy torach kolejowych, gdzie co chwilę nocny pociąg sprawiał, że cały jego dobytek wirował niczym pranie w trybie turbo.

Tymczasem nasz Wawrzynek zrobił nam dziś kilka niespodzianek. Choć dla wielu kierowców są to pewnie rzeczy oczywiste, my jesteśmy ogromnie wdzięczni:

Za to, że dojechaliśmy bezpiecznie na miejsce. Bez awarii silnika, skrzyni biegów, układu hamulcowego (niepotrzebne skreślić).

Za to, że dojechaliśmy na czas, dzięki czemu zdążyliśmy na spotkanie ze Stasią Budzisz – autorką cudownej książki „Pokazucha – na gruzińskich zasadach”, demaskującej nieco oblicze współczesnej Gruzji. Serdecznie polecamy – kto nie był i nie czytał – i książkę i Gruzję też.

Wreszcie za to, że znaleźliśmy tak piękne miejsce do spania. Nad samą Odrą, na tyle daleko od szosy, że nasze zwierzaki mogły się swobodnie wyhasać. Nie mogę się już doczekać poranka i śniadania z widokiem na rzekę. Tym bardziej, że od kilku miesięcy jadamy raczej z widokiem na budujący się naprzeciwko blok. Często również przy akompaniamencie młota pneumatycznego.

Nasze kotki pierwszy raz od października mogły pohasać na wolności.

I myślę sobie, że tego chyba właśnie uczy vanlife. Wdzięczności. Doceniania tych małych chwil. Dumy ze starego busa, za to że bez potknięcia dał nam ten idealny dzień. ❤️